poniedziałek, 10 marca 2014

WOMEN'S DAY


W ten weekend świętowaliśmy Dzień Kobiet. Przez wielu kojarzony z okresem PRL i słynnymi goździkami, innym kojarzy się z walkami o równouprawnienie. 

Tego dnia paniom łaskawie daje się ulgę przy domowych pracach(a co mi tam, niech sypną się gromy za te słowa), a panowie (w stresie i pod presją) masowo ustawiają się w kwiaciarniach po kwiaty. Kto na tym wychodzi najlepiej? Oczywiście sprzedawcy tulipanów, którzy rok w rok ustawiają się w strategicznych miejscach miasta .
Ale nie wszyscy zainwestowali tylko w kwiaty. Zamówienie, które pojawiło się na mojej liście dotyczyło (nie zgadniecie! :)  kartki i mydełka. Efektem pracy i nerwów ("spodoba się, czy nie?") powstał taki oto zestaw.
Jak Wam się podoba? 




This weekend we celebrated Women's Day. In Pland many associated this day with the period of communism and famous cloves, others associated with the struggles for equality. 
On this day ladies graciously gives a relief to the domestic work (what the hell, let's run down the thunder for those words) and men (under stress and under pressure) mass move to the florists to buy the flowers. Who is the most happy? Of course, tulip sellers, who year after year are set up in strategic locations in the city. 
But not all invested only in flowers. Order, which appeared on my list, concerned (not guess :) cards and soaps. The effect of work and nerves ("like it or not?") established a set here. 
How do you like it?











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz